strona główna             spis treści              o mnie

 

PROJEKT "PAŃSTWA, MIASTA" - POMYSŁ I PRZYGOTOWANIE 

18 sierpnia 2019  

Jesienią 2018 roku przejechałem rowerem z sakwami, dystans z Opola do Bałtyku i z powrotem. Nieco wcześniej, bo wiosną 2018 przejechałem 850 km wokół centralnej Polski. Kawał drogi! Były to ciekawe i piękne podróże. Krótkie, pobieżne relacje z tych przygód zamieszczałem na swoim profilu, na Facebooku, jednak pora na jakąś większą relację. Obie podróże odbyłem w ramach własnego projektu krajoznawczego o nazwie „Państwa, miasta”. Zanim jednak zdam z nich relację, chciałbym wyjaśnić o co w tym wszystkim chodzi, dlaczego rower i skąd wziął się pomysł na „Państwa, miasta” i co jest celem tego projektu. Ludzie często zadają mi pytanie, po co to robię? A zatem...

Po pierwsze, uprawiam turystykę rowerową. To moje drugie hobby, obok wędrówek górskich. W Polsce ta dziedzina dopiero nieśmiało zdobywa popularność, ale na świecie sporo ludzi robi takie rzeczy. Na przykład pewna Szwedka objechała Bałtyk dookoła, zwiedzając nadbałtyckie kraje. Pewien Bułgar przemierza od dwóch lat obie Ameryki - jedzie wzdłuż Ameryki Południowej i Północnej, w kierunku Alaski. Na Youtubie znajdziecie relacje z podróży wielu takich ludzi.   

Po drugie realizuję własny projekt turystyczno-krajoznawczy, oparty właśnie na podróżowaniu rowerem. Projekt polega na wędrowaniu po Polsce, poznawaniu geografii kraju oraz wyszukiwaniu polskich miejscowości o nazwach brzmiących jak nazwy państw czy znanych światowych stolic. Wiecie, tak jak Paryż koło Namyslowa, albo Bagdad, niedaleko Poznania. Tak, w Polsce są takie miejscowości. Postanowiłem zjeździć ich jak najwięcej i robić sobie zdjęcia na tle znaków drogowych z ich nazwami. Mam już spora kolekcję.

Po trzecie... wyleciało mi z głowy, co miałem napisać, jako „po trzecie”. Uznajmy więc, że w „potrzecie” chodzi o to cudowne poczucie wolności, jakie daje realizowanie własnego hobby. Ten dreszcz emocji, kiedy człowiek płynie na rowerze, asfaltową wstęgą, z wzrokiem wlepionym w horyzont, w poszukiwaniu przygody i aby być bliżej świata. 


JAK NARODZIŁ SIĘ PROJEKT "PAŃSTWA, MIASTA"

Zaczęło się w 2015 roku, od tego, że w mojej okolicy są dwie wsie o nazwach Paryż i Węgry. Niewiele dalej, bo koło Namysłowa jest wieś Włochy. Gdy robiłem sobie pamiątkowe zdjęcie w Paryżu (tak, wiem, jak to brzmi), zastanowiło mnie, czy w Polsce jest takich wsi więcej? Zacząłem szukać i okazało się, że jest. I to całkiem sporo. Przekopałem Internet, przeszukałem wiele map, urzędowych spisów oraz internetowych galerii typu "Zabawne polskie wsie" (w których największą popularnością cieszy się Zimna Wódka z woj. opolskiego).  

Zacząłem zaznaczać je na mapie i uzbierało się ich kilkadziesiąt. A wśród nich nawet Betlejem! Pomyślałem wtedy, że odwiedzenie ich wszystkich było by fajnym pretekstem, żeby pojeździć rowerem trochę po Polsce i zobaczyć swój ojczysty kraj. I o to właśnie chodzi w moim projekcie "Państwa, Miasta".

Przygotowałem mapy, wytyczyłem trasy. Projekt nazwałem początkowo „Palcem do solniczki” (wyjaśnienie nazwy w jednym ze starszych postów), ale potem przerobiłem nazwę na „Państwa, miasta”, bo lepiej oddaje charakter tego projektu – odwiedzam wsie, które nazywają się, jak niektóre państwa i miasta świata. 

Podzieliłem projekt na trzy etapy (trasy widoczne na ilustracji poniżej), które nazwałem „pętlami”, bo polegały na objechaniu trasy, będącej pętlą wokół jakiegoś regionu. Jedną pętlę mam już za sobą – wiosną 2018r. przejechałem 800-kilometrową „pętlę łódzko-krakowską”, zaliczając wsie takie, jak Koniec Świata, Praga, Afryka czy Betlejem, leżące w rejonie Łodzi i Krakowa. Może niektórych z was to zdziwi, ale... tak, mamy w Polsce wsie, które tak się nazywają. Mój pomysł, to odwiedzić je wszystkie, a potem, kto wie, może wyruszę w świat zwiedzić prawdziwą Pragę, czy Betlejem? 

 

 

Rys 1. Mapa wszystkich trzech etapów projektu "Państwa, miasta"
z zaznaczonymi trasami i nazwami miejscowości.

 

 

Podczas etapów I i II, czyli pętli Łódzko-Krakowskiej oraz wyprawy z Opola do Bałtyku, odwiedziłem miejscowości:

  • pętla łódzko-krakowska: Koniec Świata, Aleksandria, Praga, Moskwa, Syberia, Afryka, Niebo, Piekło, Betlejem
  • podróż z Opola do Bałtyku: Lizbona, Szwecja, Bagdad, Szkocja, Wenecja, Rzym, Kosowo
  • a podczas innych wycieczek lub przypadkowych przejazdów, „zaliczyłem”: Paryż, Węgry, Włochy, Kijów, Czechy (niedaleko Wrocławia). 

Trochę się już tego uzbierało. Z tablicą nazwy każdej miejscowości robię sobie zdjęcie. Trochę takich zdjęć się już w mojej kolekcji nazbierało, a przy tym zobaczyłem spory kawał naszego kraju. 

Kiedy piszę te słowa, jest już koniec lata 2019, a ja szykuje się właśnie do trzeciego, a zarazem ostatniego etapu projektu „Państwa, miasta”. Aż ciężko mi uwierzyć, ze to już się zbliża do końca. A jeszcze cztery lata temu siedziałem nad mapami i tabelami 

Lubię mieć jakiś cel podczas podróży. Owszem, podczas krótkiej przejażdżki można się po prostu poszwendać, improwizować, ale jeśli mam odbyć kilka, kilkusetkilometrowych eskapad, to lepiej mieć jakiś punkt zaczepienia, zebrać to wszystko wokół jakiegoś głównego tematu. Pomysł z tymi nazwami miejscowości był w sam raz. Będę jeździł po Polsce, oglądał swój kraj, a po drodze będę się fotografował na tle nazw tych wsi. Zawsze chciałem przejechać Polskę rowerem. Teraz miałem na to konkretny pomysł, cel do osiągnięcia, więc mogłem ruszać w drogę. 

Projekt „Państwa, miasta” realizowałem przez cztery lata. Miedzy kolejnymi podróżami, oraz przypadkowymi odwiedzinami pojedynczych miejscowości (jak Kijów pod Nysą), były kilkumiesięczne odstępy. Teraz przede mną etap III, czyli podróż finałowa. Zostało mi tylko kilka wiosek do odwiedzenia – m.in. Ateny na Mazurach. 

 

POSZUKIWANIA NAZW MIEJSCOWOŚCI?

Początkowo przeszukiwałem Internet i mapy, ale dość szybko doszedłem do wniosku, że tak znajdę niewiele. W Internecie można znaleźć artykuły czy memy o zabawnych polskich nazwach miejscowości, ale najczęściej ludzie wspominali o „Zimnej wódce” i temu podobnych. Ja potrzebowałem konkretów, więc po zastanowieniu wpisałem w Google frazę „spis nazw miejscowości” i niedługo potem znalazłem w sieci plik o nazwie „Urzędowy wykaz nazw miejscowości 2015”. Opasły plik pdf zawierał ponad 1500 stron i 100 000 nazw miejscowości, uporządkowanych w tabeli alfabetycznie. Przejrzenie tej tabeli i wypisanie nazw miejscowości, które mnie interesują, zajęło – wieczorami – dwa tygodnie. Kiedy kończyłem, nie mogłem już patrzeć na te tabele, ale miałem już wypisane około czterdzieści nazw, które następnie naniosłem na mapy. Pozostało już tylko zorganizować kilka podróży i ruszać na zwiedzanie kraju.

W tym urzędowym pliku znalazłem nawet takie nazwy wsi, jak Burdel, Całowanie czy Grzeczna Panna! 

Postanowiłem dodatkowo uatrakcyjnić sobie tę trzecią podróż i – skoro i tak kieruję się na północny wschód kraju, odbyć tę podróż szlakiem Green Velo, który pokrywa się nieco z moimi planami i biegnie od wzdłuż całej wschodniej granicy kraju. 

Jeśli wszystko się uda, złapię dwie jaskółki za jeden ogon – ukończę projekt „Państwa, miasta” i zaliczę słynny szlak Green Velo o długości niemal 2000 km. Czy będę miał prawo wtedy powiedzieć, że przejechałem cała Polskę rowerem? Chyba nie. Zostanie jeszcze wiele miejsc do odwiedzenia, zakątków do odkrycia. Ale już teraz, mając za sobą dwa etapy projektu, mogę powiedzieć, że to naprawdę fajna sprawa, móc przyjrzeć się Polsce na żywo, z bliska. Poznać ją z własnego doświadczenia, a nie tylko z fotografii z pięknych albumów. 

 

powrót do strony głównej ->