strona główna             spis treści              o mnie

     

6 kwietnia 2015

   

ŚNIEŻNIK - GÓRA SKARBÓW

Nie ma w Polsce drugiej takiej góry i drugiego takiego masywu. Przyznam się bez bicia, że przyczepiłem się jej ostatnio, jak rzep psiego ogona. W ciągu minionych dwunastu miesięcy byłem w masywie Śnieżnika aż siedem razy.  Spędziłem tam nawet sylwestra i niebawem znów jadę. Po co? Odkrywać, włóczyć się i przemierzać tamtejszy mały, niezwykły świat. A świat ten jest barwny i tajemniczy, jak te z najlepszych książek przygodowych. Przesadzam? Ani trochę. 

W masywie Śnieżnika nie można się nudzić. Są tu opuszczone sztolnie, kamieniołomy, różne niespodzianki w postaci ruin na zboczach gór (np. ruin kościoła z 1300r), a także miejsca, gdzie wprawiony geolog znajdzie leżące dosłownie na ziemi kryształy górskie i inne ciekawe minerały. Na graniach i szczytach niezwykłe miejsca i piękne widoki. A na szczycie Śnieżnika? Zobaczycie na zdjęciach, jakie cuda. 

Z resztą cała Kotlina Kłodzka taka jest. Jest przepiękne Międzygórze - alpejskie miasteczko w środku Europy. Jest Autostrada Sudecka - najdłuższa odludna górska droga w Polsce (42 km). Przejazd nią to obowiązkowa atrakcja zwłaszcza dla motocyklistów - nagrodą są przepiękne widoki i malownicze serpentyny. Że jest tu Jaskinia Niedźwiedzia i "rosną" Błędne Skały, to wiedza wszyscy. Ale co,  jeśli powiem wam, że w Kotlinie Kłodzkiej trenują polscy komandosi? Ha!

    

CHATA MYŚLIWSKA

Pisałem już o niej i o życiu w takim miejscu. W mojej kultowej chacie traperskiej na Śniezniku, spotykałem już najrozmaitszych ludzi. Na przykład tej zimy spotkałem dwóch Czechów - Jożika i jego syna, również Jożika. Jozik to po naszemu po prostu Józek. Obydwaj fajne chłopaki. Wieczorem każdy z nas położył na stole co miał - jedzenie, herbatę, butelkę grzańca. Siedzieliśmy do późna przy rozpalonym piecu i gadaliśmy. Oni do mnie po polsku, ja do nich po czesku, a gdy czegoś nie rozumieliśmy, to młody Jożik tłumaczył. Starszy Jożik opowiadał, jak za młodu podróżował z kumplami busem po Azji (Afganistan, Iran). 

    

</błąd wyświetlania zdjęcia/>

  

W mniej turystycznych górach zawsze się kogoś takiego spotka. Wspinaczy, alpinistów, podróżników, wolnomyślicieli, poetów, starych, młodych, wolnych duchów, spragnionych przygody. I mnie. A Śnieżnik jest dosłownie ich mekką. Nigdzie indziej - przynajmniej w Sudtach - nie dzieje się tyle co tam. A nasza chata myśliwska jest najczęstszym miejscem spotkań. Niedawno trafiłem tam na Andrzeja, który nocował w jamach śnieżnych, aby sprawdzić swoja wytrzymałość na biwakowanie w ekstremalnych warunkach, a do chaty zawitał na finał swojej wyprawy. Bywa, że panuje w niej atmosfera, jak podczas wycieczek szkolnych - jak na powyższym zdjęciu. 

     

SZCZYT ŚNIEŻNIKA

Jak widzicie, chata przyciąga osobowości górskie - ludzi, od których można wiele się nauczyć i miło spędzić czas wieczorami. Jest miejscem spotkań i dobrym punktem wypadowym na ciekawe szlaki w masywie. Szczyt Śnieżnika tez jest osobliwy, bo zima panują tam bardzo zmienne i trudne warunki. Pogodny wieczór może tam nagle zostać przerwany przez gwałtowną zawieruchę, z zimnym wiatrem chlastającym twarz niczym bicz. Częste są tam też mgły. Jest to zatem dobre miejsce do treningu przed wyjazdem w wysokie góry - na przykład ćwiczeń orientacji w warunkach złej widoczności, albo odporności na trudne i gwałtownie zmieniające się warunki pogodowe. 

 

</błąd wyświetlania zdjęcia/>

 

Poza tym szczyt tej góry jest sam w sobie ciekawy. Kryje w sobie różne zakamarki, ruiny starego schroniska, owczarni i stacji meteorologicznej, źródła, żleby i ukryte sztolnie. A Jesienią roi się tu od jeleni, które w okresie rykowiska, targane burzą hormonalną, nieco głupieją i stają się wtedy nieprzewidywalne. Mogą na przykład w gęstej mgle upatrzyć sobie zbłąkanego turystę i iść za nim, głośno rycząc i nastawiając rogi do walki. Jednak wierzcie mi na słowo - da się im uciec. Da się :)

 

</błąd wyświetlania zdjęcia/>

 

   

powrót do strony głównej ->

 

"......"